piątek, 4 sierpnia 2017

Kolejna rewelacja Babyliss

***











Witam Was moi drodzy w kolejnym poście. Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję sprzętu od firmy o której już tu kiedyś pisałam. Mówię o Babyliss. Poprzednim razem pisałam o automatycznej lokówce, którą pewnie każdy kojarzy, bo jest teraz bardzo popularna. Lokówka bardzo dobrze się sprawdziła i rzeczywiście dała radę moim włosom. Loki robiły się błyskawiczne i były wręcz idealne. Jakiś czas temu znalazłam w sklepie także produkt tej marki i muszę przyznać, że bardzo mnie zaciekawił. Nazywa się Babyliss Twist Secret. Jako, że lokówka sprawdziła się doskonale tak postanowiłam zaryzykować i spróbować także tego cuda. 

***

Jakoś wcześniej nie miałam okazji widzieć tego sprzętu w sklepach. No ale teraz trafił w moje łapki. Produkt służy do robienia idealnych twistów. Posiada dwa przełączniki. Na pierwszym Twist Secret roluje nam włosy a na drugim robi idealnego twista. U góry mamy dwie ''żabki'', którymi łapiemy kosmyki włosów z których chcemy zrobić twista. Jako, że takiego twista zrobić jest dość ciężko i zajmuje nam to trochę czasu jeśli chcemy, żeby wyglądało to idealnie tak z tym urządzeniem robienie takich perełek jest niezwykle szybkie i proste.

***

***
Dzięki temu urządzeniu możemy robić najróżniejsze fryzury a także wplatać różne wstążki i koraliki w twisty! Fryzury wyglądają wtedy niesamowicie oryginalnie i ładnie. Jesteśmy w stanie robić najprzeróżniejsze fryzury w stylu boho i nie tylko. Ja osobiście jestem zachwycona tym sprzętem. Na stronie Babyliss znajdziemy wiele propozycji jak możemy upiąć włosy. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia bo możemy upinać je jak tylko nam się zamarzy! Twister - tak go nazwę po swojemu działa za pomocą baterii, które mamy w komplecie. 

Osobno do kupienia są przeróżne zestawy gumek, spinek i wstążek do wplatania w twisty. Osobiście zamierzam zakupić coś takiego i powymyślać różne fryzury. Jesteście zainteresowani tym, żebym wrzuciła parę moich propozycji w jakimś kolejnym poście? Piszcie w komentarzach! 

Urządzenie oraz zestawy spinek i wstążek.

Fryzury jakie możemy uzyskać za pomocą Babyliss Twist Secret 
Ja osobiście uwielbiam to urządzenie. Teraz mogę robić różne ciekawe fryzury w szybkim tempie. Ceny produktu wahają się od ok. 80 zł - 120 zł. Zależy od sklepu. 

Jedna z moich ulubionych fryzur.
Jak Wam się podoba? Co o tym sądzicie? Chcecie post z samymi fryzurami? Jak Wam mijają wakacje? Gdzie byliście a może dopiero się wybieracie? Piszcie w komentarzach. 
Ja osobiście wakacje spędzam w kraju. Teraz na szczęście jest bardzo ciepło i jest cudowna pogoda. Nic tylko się opalać. Ha! i to właśnie robię !

***
Miłego dnia, wypoczywajcie i do następnego postu!





Czytaj dalej »

wtorek, 25 lipca 2017

Organizacja mojego treningu i ostatnich 7 miesięcy

Cześć moi drodzy !

Dziś post w którym będę pisać o organizacji mojego treningu i o tym jak zaczęłam ćwiczyć. Napiszę też jak się odżywiam i co robię żeby się zmotywować, bo jak każda z nas wie to chyba jest najtrudniejsze.

Zacznę od tego, że w sumie jestem totalną amatorką w byciu fit, że tak się wyrażę. W sumie nie narzekałam na swoje ciało, ale także nie podobało mi się one do końca. Nigdy nie potrafiłam się zmotywować do ćwiczeń a tym bardziej do regularnego jedzenia. Zwykle moje zaangażowanie trwało nie więcej niż tydzień. Po tym okresie wracałam do starych nawyków no bo kto nie oparłby się wyskoczeniu na kebsa lub na spontaniczny wypad do Mcdonald (zwłaszcza jak są kupony - HA! kto tego nie zna). Jednak coś się zmieniło dokładnie rok temu. Postanowiłam wziąć się za siebie i dać sobie ostatnią szansę . Poczytałam o różnych motywacjach i trafiłam na 100 dniowe wyzwanie. Wzięłam w nim udział i zamówiłam fit planner.

***

***

TRENING I 100 - DNIOWE WYZWANIE 

Może ktoś uważa, że to głupie, ale mi się udało. Ćwiczę i odżywiam się regularnie już 7 miesięcy. Wyzwanie polegało na dostosowaniu się do 100 - dniowego planu treningowego. Ćwiczenia ułożone były w systemie progresywnym w czterech cyklach treningowych. Cykle  trwały 25 dni. Każdy następny dzień to ćwiczenie różnych partii mięśniowych. Trening oczywiście kończył się rozciąganiem, bo to bardzo ważne. Dni treningu w każdym kolejnym cyklu były zwielokrotnieniem pierwszego cyklu.  W każdym cyklu było pięć dni ''wolnego'' czyli bez ćwiczeń. Ja dodatkowo postanowiłam jeden z tych dni poświęcić na jak ja to nazywam ,,Dzień dziecka''. Czyli w ten jeden dzień odpuszczałam sobie ćwiczenia i mogłam zjeść coś niezdrowego. Zazwyczaj takim dniem była niedziela. Za to następnego dnia wykonywałam ćwiczenia do niego przypisane dwa razy. Czyli np.spinanie mięśni brzucha w leżeniu na plecach 15 powtórzeń x 2 . Czyli 30 powtórzeń. Takim oto sposobem przetrwałam 100 dni regularnych ćwiczeń. I co najważniejsze nie skończyło się na tych nieco ponad trzech miesiącach. Postanowiłam dalej w to brnąć. Tylko teraz modyfikowałam plan na najróżniejsze sposoby. Dodawałam różne ćwiczenia i zwiększałam liczbę powtórzeń. 

Dodatkowo co było też bardzo pomocne wszystkie ćwiczenia jakie wykonałam mogłam zapisać w fit plannerze.

***
Nie było szans w takim razie na pogubienie się i wszystko było przejrzyste co danego dnia wykonałam. 
DIETA I PRZEPISY 

 Z jedzeniem było najtrudniej. Jestem osobą, która uwielbia frytki, kebaby itp. więc było mi ciężko być wytrwałym. Zdarzały się porażki, ale na szczęście na drugi dzień po zjedzeniu czegoś czego nie powinnam w nieodpowiedni dzień od razu wracałam do treningów i zdrowego jedzenia i odrzucałam ,,Dzień dziecka''. Po jakimś czasie szybko znalazłam coś dla siebie i coś co zastąpiło mi fast food'y, bo było tak samo dobre jak one. Bardzo polubiłam wtedy ciecierzycę ( różnego rodzaju hummusy) albo ciasteczka z amarantusem. Teraz bardzo często wcinam je na podwieczorek. Jadłam i jem dalej (a przynajmniej staram się, bo nie zawsze sytuacje mi na to pozwalają) posiłki co 2,5 - 3 godziny). W wakacje czy ferie jest to o wiele prostsze do ustawienia niż w rok szkolny ponieważ tam trzeba dostosować się do przerw i nie zawsze jest to w takich godzinach jakbym chciała. W daniach które przygotowuję ograniczyłam cukier oraz sól. To nie tak, że całkiem wyrzuciłam ten przyprawy, ale ograniczyłam ich ilość.W swojej diecie zamieniłam coca - colę na wodę niegazowaną i wiecie co? Żyję haha. Tak naprawdę to jest nawet lepiej, bo woda zmniejsza apetyt w przeciwieństwie do napojów słodzonych. I jem częściej (tj, 4-5 posiłków dziennie), ale mniej. 
Dzięki temu, że jem posiłki regularnie i zdrowiej czuję się o wiele lepiej. Nie czuję się ciężko co też jest o wiele wygodniejsze np. na basenie.  W plannerze były podane przepisy na przykładowe posiłki na każdą porę dnia. Ja zbiegiem czasu dodawałam także swoje przepisy. 

***

***

Wszystko jest w jednym miejscu co oznacza wygodę i porządek. 

MOTYWACJA I WYTRWAŁOŚĆ

Motywacja to coś bardzo ważnego! Każdego motywuje coś innego. Jedni wolą zdjęcia swoich ideałów a inni jakieś fajne cytaty itd. Moją motywacją do działania był właśnie ten planner. Zapełniające się kartki ćwiczeniami, przepisami motywowały mnie jeszcze bardziej. Po trzech miesiącach szkoda było mi to wszystko przerwać więc ćwiczę i odżywiam si e dobrze i regularnie dalej. Dużo dało mi też samopoczucie które było lepsze jak i efekty. Nie były i nie są one mocno spektakularne, ale jednak są ! I bardzo mnie to cieszy, bo wiem, że ta zmiana nie była na marne. 

Cieszę się, że wszystko robię z rozsądkiem i nie wpadłam w jakąś paranoję. Cały czas utrzymuję to co już zrobiłam. 
Największą motywacją jest rywalizacja - w tym przypadku była to rywalizacja z samym sobą. 
***

W plannerze dodatkowo była zakładka z notatkami z których też często korzystam.

***

Długo zastanawiałam się czy dodać ten post. Nie jestem specjalistą na ten temat. Jestem świeża w tym co robię. Natomiast postanowiłam się z Wami podzielić tym co udało mi się osiągnąć. 7 miesięcy to nie jest jakoś tam strasznie dużo, ale ja jestem dumna z tych wszystkich dni wytrwałości. Wiem teraz, że się opłacało jakoś tam zacząć. Dziękuję za ostatnie komentarze! To też jedna z rzeczy która mnie motywuje tym razem do pisania bloga. Proszę o zadawanie pytań do Q&A które chcę zrobić w następnej notce. 


Miłego dnia :) 
Czytaj dalej »

czwartek, 20 lipca 2017

Minus jest taki, że ludzie tak naprawdę nie wiedzą, co się dzieje w społeczności, w której żyją.

Witam Was moi kochani w tak bardzo upalny i parny dzień, że aż nic się nie chce. Zwłaszcza kiedy twój chłopak jest w pracy a znajomi daleko w jeszcze cieplejszych krajach niż dziś nasza Polska. Jak Wam mijają wakacje? Jak poszły matury ? Na jaki uniwersytet się wybieracie? Ja nadal czekam na wyniki mojego drugiego egzaminu zawodowego. Ale co ja tu piszę o szkole jak środek wakacji. Oglądacie jakieś seriale ? Ja szczerze mówiąc nie jestem zwolenniczką ciągnących się przez milion odcinków historii - wolę filmy.Jednak jakiś czas temu reklamy na facebook'u związane właśnie z tym serialem o którym dziś napiszę zalały moją tablicę. Zwiastun wydawał się być tajemniczy tak więc postanowiłam poczytać trochę o nim. Fabuła muszę przyznać zaciekawiła mnie. Postanowiłam obejrzeć pierwszy odcinek - 13 powodów / 13 reasons why.  

Jak żaden serial mnie nie pociągał, że tak napiszę tak ten wciągnął mnie niesamowicie. Bardzo polubiłam główną bohaterkę Hannnah. W jakiś tam sposób przypominała trochę mnie - w ten bardziej pozytywny oczywiście. A o czym dokładnie jest 13 powodów ? O zwykłej dziewczynie, która zmierzyła się z realiami amerykańskiego liceum i po prostu nie dała sobie rady - odbierając sobie życie. W bardzo kontrowersyjny sposób podając 13 powodów swojej śmierci na 13 kasetach. Każdy odcinek to kolejny z trzynastu powodów.

Obejrzałam cały serial w jakieś 3 dni. Mogę szczerze powiedzieć, że właśnie ten serial jest moim ulubionym - i jedynym który obejrzałam do końca. Każdy kolejny odcinek -  każda kolejna kaseta trzymała w niecierpliwości co wydarzy się dalej. Dodatkowo muzyka filmu jest po prostu świetna. Uderza całkiem w mój gust. Słyszałam i czytałam wiele negatywnych komentarzy dotyczących tego filmu. W tym komentarzy różnych rodziców. Spotkałam się z opiniami, że serial promuje samobójstwa. Jednak on właśnie ma na celu uświadomienie ludziom, że każdy z nas może być powodem czyjejś śmierci. Nieważne czy popieracie tego typu rzeczy czy nie. Tak po prostu jest. Nikt z nas nie chciałby otrzymać pudełka od zmarłej dziewczyny, słyszeć na nagraniach jej głos a później dowiedzieć się, że jesteś jednym z powodów przez które ona odebrała sobie życie. Może ktoś powody Hannah odbierać za błahostki ( nie wliczając w to dwunastej kasety - bo to z pewnością nie jest błahostka) ale każdy z nas odbiera różne sprawy inaczej i martwi się czymś innym.
13 powodów nagrane jest na podstawie książki Jaya Ashera, który wydał ją w 2007 roku pod tym samym tytułem. Serial został wyprodukowany przez Netflix co moim zdaniem jest bardzo dużym plusem. Książki nie czytałam ale z pewnością przeczytam. Doszukałam się informacji, że serial został bardziej unowocześniony.
***
Tak na prawdę człowiek wie tylko to, co dzieje się na jego własnym podwórku, w jego własnym świecie. I kiedy wchodzicie z butami w jakąś część czyjegoś życia, nie poprzestajecie tylko na tym kawałku. Niestety, nie da się tu działać tak wybiórczo i precyzyjnie. Kiedy wchodzicie w butami w część czyjegoś życia, wchodzicie w całe życie.

Polecam ten serial każdemu. Wzbudził u mnie dużo łez ale także momentami był całkiem zabawny.
Serial zawiera drastyczne sceny co przed odcinkami właśnie z ich udziałem ostrzega producent. A może oglądaliście już 13 powodów? Tak samo jak mi przypadł Wam do gustu? Piszcie w komentarzach. Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga?
 Życzę Wam miłego dnia i do następnego postu! Buziaki x

Zostawiam Was z moją ulubioną piosenką z serialu.


Dziękuję za ostatnie komentarze!
Czytaj dalej »

piątek, 30 czerwca 2017

K lips - recenzja płynnej matowej pomadki

Witam Was moi drodzy w kolejnym poście. Nie wiem jak Wy, ale ja cieszę się pięknym wakacyjnym słońcem. Co prawda cieszę się nim w domu ponieważ w tym roku nigdzie nie wyjeżdżam przynajmniej nigdzie daleko. A jak Wy? Wybieracie się gdzieś na wakacje? jakieś egzotyczne kraje? Odwiedziny najbliższych? A może jakieś spontaniczne tripy jak ja? Chwalcie się w komentarzach !

W poszukiwaniu składników do kosmetycznego DIY, które pojawi się niedługo na blogu natknęłam się na jedną z pomadek, która miała/ ma swoje pięć minut.Chciałam kupić ją dużo wcześniej, ale niestety nie udało mi się jej dostać w żadnej drogerii ponieważ był na nią tak duży szał. Cieszę się, że jednak udało mi się ją przetestować. Tak jak już pewnie się domyślacie (albo tak jak pisze w tytule posta) mówię o płynnej matowej pomadce od Lovely Klips. I od razu podkreślam, że nie będę porównywać tego produktu do pomadek od Kylie, bo tych porównań jest już tysiące i moim zdaniem niesłusznie porównuje się ten kosmetyk do tego od Jenner. Idea ta sama, ale produkt inny. I szczerze mówiąc denerwuje mnie to ponieważ nigdzie byłam w stanie znaleźć żadnej obiektywnej opinii na jej temat. Znalazłam jedynie wiele komentarzy, które mówiły, że produkt nie dorównuje pomadkom od Kylie. No ale moim zdaniem chyba nie ma dorównywać ... ma być po prostu dobra.
opakowanie 
opakowanie


opakowanie

Ja posiadam odcień milky brown. Bardzo lubię ostatnio kolory tego typu. Z resztą pasują do większości dziewczyn o ciemnych włosach i karnacji.  Opakowanie bardzo mi się podoba. Na przodzie możemy zauważyć usta, które są już zbliżone do koloru pomadki, którą wybieramy. Po boku jest postać jakiejś kobietki a z drugiej strony mamy pokazany lip kit znajdujący się w środku. 

od producenta

Producent mówi :Zestaw do wykonania makijażu ust. Zawiera płynną pomadkę o matowym wykończeniu i konturówkę w tym samym kolorze. - Czyli nic czego byśmy nie widzieli i czego byśmy się nie domyślili. 

swatch
lip kit po odpakowaniu
Opakowanie w środku całkiem w porządku. Przynajmniej nic nam nie lata wszystko jest stabilne. 
Co mogę powiedzieć o samym kosmetyku/ kosmetykach. Na pewno to, że konturówka jest mięciutka i bardzo fajnie się nią pracuje. Kolor bardzo ładny - jesienny na moje oko. 

Sama pomadka jest bardzo przyjemna i nie klei się po nałożeniu na usta tak jak w pomadce z Wibo. Co jest wielkim plusem. Nie czuć jej na ustach. Zapach produktu nie jest zadowalający - chemiczny. Ale większość drogeryjnych pomadek właśnie nie pachnie najlepiej. Konturówka i pomadka są identyczne. Niektóre dziewczyny mówią, że oba produkty lekko się różnią. Ja nie jestem aż tak bardzo wybredna żeby doszukiwać się wad tylko dlatego żeby na koniec stwierdzić, że pomadka nie jest jak pomadka Kylie Jenner. 
Teraz coś co jest chyba najważniejsze - trwałość!
Jak na pomadkę za 25 zł ( tak teraz kosztuje 25 zł) ...jest świetna! Utrzymuje się na ustach przez większość dnia i w trakcie wykonywania codziennych czynności.Co prawda pod koniec dnia nie wygląda identycznie tak jak po nałożeniu ale jak dla mnie super!  

tak prezentuje się na ustach


Moim zdaniem cały lip kit jest bardzo dobry. Doszukiwanie się różnic między pomadkami od Kylie a pomadkami od Lovely jest po prostu bez najmniejszego sensu ponieważ są to całkiem dwie inne rzeczy i moim zdaniem to, że produkt jeden i drugi ma usta na pudełku nie czyni go tym samym ani żadną podróbką. Przecież to produkt do ust. 

Zostawiam Was z moją opinią. Piszcie w komentarzach co sądzicie na ten temat. Piszcie też pytania do Q&A jeśli macie ochotę. Prowadzę tego bloga już prawie rok ! Warto byłoby coś o sobie powiedzieć! Jak Wam mijają wakacje? 

Dziękuje za ostatnie komentarze :> Motywacja jak żadna inna <3 Buziaki i do następnego postu!


Czytaj dalej »

piątek, 16 czerwca 2017

Długa sukienka i espadryle czyli kolejna letnia stylizacja

Witam Was moi drodzy :)

Prawie miesiąc nic nie dodawałam, chociaż pomysłów mam pełną głowę. Zbyt dużo się wydarzyło przez ten czas. Nie tylko tych dobrych rzeczy. Niewiarygodne jak człowiek potrafi przyzwyczaić się do zwierzęcia. Zwłaszcza jak był obok przez więcej niż pół jego życia i zawsze pokazywał to jak bardzo go kocha. Dziesięć lat to stanowczo zbyt mało moja kruszynko..
Żadne słowa nie wyrażą to jak bardzo mi przykro...





Z bardziej pozytywnej strony mamy długi weekend. Po nim czeka mnie pierwsza część egzaminu zawodowego. Tak właściwie czuje się spokojna. Jestem przygotowana w 99.9 %, bo przecież na 100% nigdy pewnym być nie można.

























Wczoraj wybraliśmy się nad Olzę żeby odpocząć i zregenerować siły na końcówkę ciężkiej pracy! Nie obyło się bez zdjęć. Dzięki współpracy z zespołem Kobiece Porady powstał ten post. Zapraszam na stronę ! Znajdziecie wiele ciekawych artykułów i porad !



Nie wiem jak Wy, ale ja kocham długie sukienki. Szczególnie latem, gdy jest gorąco. Wczoraj postawiłam na długą białą sukienką z nieco krótszym przodem i długim tyłem. Jest strasznie wygodna i lekka. ( nie patrzcie na dzieciaka za mną - trudno było znaleźć miejsce bez nikogo w wodzie. No ale w sumie pogoda była świetna więc nie ma się co dziwić.)





 Buty które miałam wczoraj na sobie i które po prostu uwielbiam i na pewno nie rozstanę się z nimi przez całe lato to espadryle. Świetne, wygodne buty - najlepsze słomiaki haha. Bardzo lekkie co bardzo cenię w butach.  Wyglądają bardzo ciekawie nie tylko do sukienki ale także do dżinsów. Uwielbiam je!
***
|sukienka - Butik | espadryle - prezent
Makijaż jest bardzo prosty. Praktycznie taki który stosuję na co dzień. 
Podkład L'oreal true match odcień Ivory |Brwi podkreślone kredką z HEAN kolor - brązowy. (o niej w następnym poście)| korektor Essence coverstick matt naturelle 10| Maskara - Rimmel Wake Me Up z wyciągiem z ogórka| usta - pomadka robiona własnoręcznie ( możecie znaleźć ''przepis'' w jednym ze starszych postów | puder ryżowy white chocolate - Lovely fix & matte

***

***
I to na tyle w dzisiejszym poście. Mam nadzieje, że podobał się Wam. Dziękuje za sotatnie motywujące komentarze ! Jak Wam mija weekend? Piszcie w komentarzach czy macie ochotę na kolejne kosmetyczne DIY ! Miłego weekendu - odpoczywajcie :>
Czytaj dalej »