niedziela, 11 września 2016

Kiedy gasną światła- recenzja filmu

Cześć kochani! Jak Wam minął pierwszy tydzień szkoły? Nie wiem jak Wy, ale ja już dzisiaj mam randkę z matematyką. Próbujemy ocieplić relacje. Wracając, wczoraj razem z Dawidem naszła nas ochota na kino. Długo zastanawialiśmy się na jaki film się wybierzemy. W końcu po dłuższych negocjacjach wybraliśmy horror. A mianowicie film ,,Kiedy gasną światła''. Postanowiłam zrobić recenzję i podzielić się z Wami moją opinią na temat tego filmu. Więc zaczynajmy!
Na początku opowiem trochę o samym filmie.

Film był kręcony od 29 czerwca 2015r.  do 5 sierpnia tego samego roku.
Reżyserem filmu jest David F. Sandberg zaś scenariusz napisał Eric Heisserer. Film ukazał się w polskich kinach 22 lipca 2016 roku.
Jest to horror opowiadający historię pewnej rodziny, którą prześladuje tajemnicza istota. Rebecca starsza siostra Martina opuszczając swój rodzinny dom myślała, że zostawiła za sobą swoje lęki z dzieciństwa. Dotyczyły one ciemności. Teraz jej młodszy brat, który nadal mieszka z matką zmaga się z dokładnie takimi samymi lękami co ona. Istota, która prześladuje rodzinę jest w tajemniczy sposób związana z matką rodzeństwa. Kiedy Rebecca próbuję odkryć prawdę o przeszłości matki i niewyjaśnionych zdarzeniach zauważa, że jej bratu, matce i samej jej zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Zwłaszcza kiedy gasną światła.

Film sam w sobie jak dla mnie nie był zbyt straszny. Co oczywiście nie oznacza, że nie był ciekawy. Sama fabuła nas zaintrygowała. Ciekawy pomysł. Czytając opinię o tym horrorze zauważyłam dużo komentarzy w stylu '' Rozczarowałam się, na sali same gimby''. Nie rozumiem tego typu wypowiedzi. Pytanie jest takie czy idzie się do kina dla publiczności czy dla samego filmu. Więc żadnej sensownej jak dla mnie opinii nie znalazłam na jego temat więc postanowiłam sama się przekonać i wcale nie żałuję. Tak jak już wyżej pisałam sam film nie był zbyt straszny. Tak, to prawda były momenty w których podskoczyłam kilka razy w fotelu, ale to tylko dlatego, że coś z dużym hukiem wyskoczyło mi na ekranie. Bardziej chodziło tu o dźwięk. Muzyka w filmie była świetna jak dla mnie. Sam początek horroru zaczynał się dość dobrą muzyką. Można to ująć tak : muzyka robiła duży klimat moim zdaniem. Następna rzecz to taka, że film nie był krwawy. Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię horrorów w których dosłownie krew sika ze wszystkich stron. Dla mnie taki film nie jest straszny tylko po prostu obrzydliwy. Wolę horrory z ciekawą fabułą niż takie w których wszystko dzieje się bez powodu i nic nie trzyma się całości oraz na dodatek wszędzie pełno krwi i poucinanych kończyn. Kiedy gasną światła zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Co prawda nie jest to film na którym się bałam i zakrywałam oczy ( a uwierzcie mi są takie filmy także te bez krwi), ale był naprawdę dobry jak dla mnie.
Więc tak na koniec już serdecznie polecam. Moim zdaniem jest to film dla osób które lubią oglądnąć coś ciekawego i oczywiście bez zbyt dużej ilości krwi no i jednocześnie nie dostając zawału.

Pamiętam jeden horror który zrobił na mnie wielkie wrażenie. Był dla mnie naprawdę straszny i miał ciekawą fabułę i świetny klimat! Mówię tutaj o  ,, Po tamtej stronie drzwi''. Mogę Wam go szczerze polecić!

A jak z Wami? Oglądaliście któryś z tych filmów? Jak wrażenia? Może macie jakieś swoje filmy które Was zaciekawiły? Piszcie w komentarzach! Razem z Dawidem uwielbiamy oglądać filmy! A Wy?
Dziękuję za ostatnie komentarze! W miarę możliwości staram się także odwiedzać Wasze blogi, jednak nie zawsze mam czas zrobić to w ten sam dzień, ale na pewno o tym nie zapominam  :) Zostawiajcie linki w komentarzach!
Życzę Wam kochani miłej niedzieli i DUŻO SIŁY NA JUTRO. Życzcie mi szczęścia na spotkanie z matematyką i jutrzejszą kartkówką - bo matematyka to moja największa słabość i chyba nigdy się do niej nie przekonam.
Czytaj dalej »

wtorek, 6 września 2016

Haul zakupowy na jesień !

Cześć kochani ! Wiem, że dawno mnie tu nie było za co bardzo Was przepraszam, ale myślałam, że dodam posta niebawem z przesyłką od Mr. Gugu & Miss Go ! Niestety paczka JESZCZE do mnie nie doszła! Mam nadzieję, że lada dzień pojawi się u mnie i będę mogła zrobić dla Was recenzję. Tymczasem zdążyłam zrobić małe zakupy i mam dla Was mały haul na jesień.
Zaczynajmy !

Pierwszym zakupem był płaszczyk. 
Kupiłam go w sinsay'u . Natychmiast wpadł mi w oko. Płaszczyk nie jest zapinany i bardzo miękki w dotyku oraz nie jest gruby. Ma jasno szary kolor ! Od ostatniego czasu lubię wszelkie szarości. Uwielbiam tego typu rzeczy. Z całą pewnością świetnie sprawdzi się na typową polską złotą jesień ( o ile taka będzie, bo jak dotąd u mnie za oknem leje i jest zimno aż nie chce się ruszać tyłka z kanapy. Jakby to ująć pogoda nie rozpieszcza). 

Następną rzeczą jaką zdecydowałam się zakupić jest koszulka. Także z tego samego sklepu co płaszczyk. Tak wiem, robi się zimno a ja co robię? Kupuję letnie koszulki. Ale napis na niej oraz to jak wygląda i jakie śliczne ma kolory przemówiły do mnie i nie mogłam jej nie kupić- zwłaszcza, że była wyprzedaż ! 
Tak wygląda!  Tak jak widać na zdjęciu ma śliczne pastelowe różyczki w różowym kolorze oraz moim zdaniem świetny napis. Lubię takie rzeczy. Po za tym świetnie spisze się do białych spodni. 

Kolejną rzeczą będzie płaszcz z Calvin'a Klein'a. Postanowiłam zainwestować w porządny płaszcz który sprawdzi się także na chłodniejsze dni. 


Jest jasno brązowy. Trochę dłuższy, bo sięga gdzieś do kolan. Od razu wpadł mi w oko więc postanowiłam go zamówić. 

Ostatnią rzeczą z ubrań będzie koszula z ćwiekami kupiona w Big Star. 
Na kołnierzyku widać ćwieki. Może za bardzo na zdjęciu tego nie widać, ale koszula ma kolor zgniłej zieleni. Jest sztywniejsza czego za bardzo nie lubię, ale ta akurat wygląda świetnie. 

Coś co nie umknie mi gdy jestem za zakupach to z całą pewnością produkty do włosów. 
Pierwszą rzeczą będzie nowość firmy L'oreal . A mianowicie dwufazowy eliksir do włosów.
Ja wybrałam ten do włosów zniszczonych. Używam go dopiero od kilku dni więc nie mogę za bardzo nic o nim powiedzieć, ale to faktem jest to, że naprawdę pięknie pachnie! Zobaczymy efekty, bo to jest najważniejsze!
Następna będzie także odżywka w sprayu. Mówię tu o kreatynie z firmy Joanna. 
Jest ona przeznaczona do włosów szorstkich, matowych i łamliwych. Tak samo jak w przypadku poprzedniej odżywki efekty opiszę nieco później, bo chyba jeszcze nie wymyślili odżywki działającej natychmiast. (a fajnie by było). 

To już na tyle w dzisiejszym poście! Mam nadzieję, że się podobał. Z całą pewnością zrobię w najbliższym czasie kilka stylizacji z tymi ubraniami no i na pewno coś się pojawi gdy dostanę paczkę od Mr Gugu & Miss Go !

Bardzo dziękuję za komentarze ! Staram się na wszystkie odpisywać na Waszych blogach :) 
Wakacje już za nami, a jak wy spędziliście ten ostatni dzień wolności? Ja poszłam trochę potańczyć w pianie i zgubiłam mój zegarek z CK. Taki pech na koniec lata. Pochwalcie się w komentarzach jak spędziliście ostatni dzień wakacji ? Mieliście także takiego pecha jak ja? Czy wręcz przeciwnie? 
Mimo wszystko uważam, że mile spędziłam czas! Do następnego postu, który już niebawem ! Buziaki kochani! :*



Czytaj dalej »

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Mój must have -włosy

Cześć moi drodzy ! Dzisiaj mam dla Was post w którym opowiem o moich must have! Czyli o produktach, które są mi niezbędne do układania włosów każdego dnia. Na początek trochę o moich włosach. Zaczęłam je farbować gdy miałam około 13 lat ! Tak wiem, zrobiłam najgorszą z możliwych rzeczy, ale to jeszcze nic! W pierwszej gimnazjum zachciało mi się być blondynką! Rozjaśniłam CAŁE włosy. Tak na początku wyglądało to fajnie (jak każda fryzura po wyjściu z salonu), ale później to zaczął być dramat. Włosy zaczęły się puszyć, łamać, miałam rozdwojone końcówki itd. Do tego po kilku miesiącach stały się one bardziej rude niż blond. Byłam załamana. Wtedy zafarbowałam włosy na czarno. Potem było jeszcze gorzej, bo wiadomo farba zaczęła się stopniowo zmywać i pozostawały plamy, wyglądałam prawie jak dalmatyńczyk haha! Kilka lat temu (do tego wszystkiego ) postanowiłam, że zrobię ombre. Tak jak zawsze na początku super, a potem coraz gorzej. Jakiś rok temu znów odwiedziłam fryzjera i zafarbowałam włosy na najbardziej podobny kolor jaki miałam przed tymi wszystkimi farbowaniami. Włosy były okropnie zniszczone. Fryzjer poradził mi żebym stosowała olejki. Tak też zrobiłam. Testowałam naprawdę różne produkty. Myślę, że dzisiaj te włosy wyglądają już dużo lepiej. Nie katuje ich już prostownicą ani suszarką (suszarkę używam tylko w przypadkach, gdy muszę gdzieś szybko wyjść a mam mokre włosy). Moje włosy z natury są kręcone/falowane takie nijakie. Zalazłam idealny sposób na ładne wystylizowanie ich przy okazji nie niszcząc. A mianowicie włosy podkręcone lub pofalowane na opaskę.

Szamponów używam naprawdę różnych, żeby nie przyzwyczajać włosów do jednego. Po umyciu wycieram włosy w ręcznik. Ale nie trę tylko wyciskam, włosy wtedy mniej się puszą. Rozczesuję włosy grzebykiem z szeroko rozstawionymi ząbkami.



















Nie plączą one włosów i nie wyrywają. Delikatnie rozczesują. 

Następnie używam odżywki z Schwarzkopf Gliss Kur. To jest mój MUST HAVE, nie przeżyję bez niego. Ułatwia rozczesywanie i pięknie pachnie.
Później wcieram we włosy dwa olejki. 
Co więcej ten olejek kosztował około 4 zł i jest naprawdę bardzo wydajny, bo mam go już jakieś 6 miesięcy. Dopiero teraz muszę skoczyć do drogerii po niego. 
Pierwszy to olejek z Marion.
Sprawia, że włosy się nie puszą.


Następny olejek jest na końcówki.
Nawilża końcówki.
Dokładniej jest to fluid z olejkiem arganowym także z firmy Marion. Także nie kosztował mnie dużo, bo około 6 zł może 5 już nie pamiętam. Oba produkty kupiłam w tych cenach w naturze. Polecam je. Bynajmniej na moje włosy działają świetnie. 
Potem czekam aż włosy same się wysuszą, rozczesuję tangle teezer'em i układam je na opaskę.  A dokładniej zawijam. 
Efekt na moich włosach wygląda tak :
Dla utrwalenia dodaję trochę pianki do włosów kiedy są zakręcone na opasce. 


Włosy nie są obciążone ani poddane wysokiej temperaturze. Co za tym idzie są zdrowsze.


Moje włosy są dość podatne więc nie muszę czekać kilka godzin by się zakręciły. Zwykle czekam jakieś 20 minut. Jest wiele różnych sposobów na zakręcenie włosów na opaskę. Zależy czy chcecie uzyskać efekt fali czy loków.
Od pewnego czasu zaczęłam stosować na swoje włosy olej rycynowy. Używam go od niedawna dlatego nie mogę jeszcze powiedzieć, że efekty są super zniewalające, ale już widać, że są bardziej lśniące i miękkie w dotyku. Raz w tygodniu robię ''maseczkę'' na włosy z dodatkiem tego oleju. A bardziej dokładnie : mieszam odrobinę oleju rycynowego z maską do włosów i zostawiam na kilka godzin.
Dostaniecie go w każdej aptece . Mniejsza buteleczka kosztuje ok. 3 zł a duża 10 zł 


Mam nadzieję, że wpis Wam się podobał. Baaaaaardzo dziękuję za komentarze pod ostatnim postem. Nawet nie wiecie jak to motywuje. Oglądam WSZYSTKIE Wasze blogi co zostawiacie w komentarzach oraz komentuję. A także obserwuję swoich obserwatorów. (ma to jakiś sens? haha) 

Obecnie czekam na zamówienie z Mr GUGU & Miss GO (a już trochę czekam). Kiedy zamówienie dojdzie do mnie, będziecie ciekawi recenzji na temat tego sklepu? Piszcie w komentarzach. Następny post na pewno będzie na temat ubrań. 

Jeszcze raz BARDZO dziękuję ;)

Piszcie też oczywiście czego Wy używacie na swoje włosy :) Będę testować ;> 

Pozdrawiam i miłego dnia :)


Czytaj dalej »

piątek, 26 sierpnia 2016

Matowe płynne pomadki


Cześć dziewczyny, bo to wpis raczej do Was ! Dzisiaj chciałam zrobić recenzję dwóch płynnych matowych pomadek. Jako, że moda na pomadki Kylie Jenner nadal trwa i ten cały szał na ów kosmetyki wziął się właśnie od niej, robię dzisiaj ten post. Cena pomadek od Kylie jest dość duża dlatego warto poszukać zamienników.
Zaczynajmy!

Pierwszą pomadką jaką chciałam Wam przedstawić jest WIBO MILLION DOLLAR LIPS.



Kiedy weszła do sieci Rossmann bardzo ciężko było ją zdobyć. Sama szukałam uparcie jej przez kilka tygodni w różnych sklepach, bo akurat w moim mieście i sąsiednich została wykupiona w ekspresowym tempie. Pomadka ma kolor ciemnego przybrudzonego różu może nawet trochę przypomina fiolet, nie wiem. Tak czy owak kolor bardzo przypadł mi do gustu. Na opakowaniu pisze, że posiada super trwałą formułę, która wytrzymać na ustach ma do czterech godzin. Faktycznie mogę jeść, pić i nic z nią się nie dzieje. Zapach pomadki niestety nie zachwyca jak pomadki Kylie. Krótko-pachnie chemią. Kosmetyk niestety też wysusza lekko usta. Jej cena to około 12 zł. 
Tak wygląda po nałożeniu na dłoń.

Dobrałam do niej konturówkę także z firmy Wibo.
Firmy niestety już nie widać, bo napis zdążył się zetrzeć, ale możecie uwierzyć mi na słowo. Kosztowała ona około 8 zł. 
Tak oba kosmetyki prezentują się na dłoni. 
Szczerze mówiąc ciężko było wybrać idealny odcień konturówki. Ten jest przynajmniej zbliżony.

Tak konturówka i pomadka prezentują się na moich ustach.


Jestem osobą bardzo wybredną jeśli chodzi o kosmetyki. Moja ocena pomadki to 8/10 jedyne co w niej mi się nie podoba to to, że wysusza lekko usta i brzydko pachnie.

Jak dla mnie pomadka w jakimś małym stopniu jest zbliżona do pomadki Kylie Dolce K.


Następną płynną pomadką matową jest pomadka z essence XXXL LONGLASTING LIPGLOSS

Ma przepiękny kolor nude. Kupiłam ją dość dawno i z tego co zauważyłam nie ma już jej na półkach Rossmann'a. Kosztowała około 10 zł o ile się nie mylę. Ma cudowny zapach kawy. Niestety jej formuła jest nie trwała. Wystarczy, że coś zjem, napiję się i już nie mam jej na ustach. 

Tak pomadka wygląda na dłoni.




Postanowiłam dobrać do niej konturówkę także marki essence Lipliner 06 satin mauve. Kolor też nie jest idealny jak pomadka, ale przybliżony. 

O ile się nie mylę kosztowała w granicach 6 zł. 
Tak oba produkty prezentują się na dłoni.

Tak produkty prezentują się na moich ustach.

Moja ocena tej pomadki to 7/10. Mimo, że ładnie pachnie i ma cudowny kolor to jednak liczyłam, że będzie trochę bardziej trwała. 

Ta zaś w minimalnym stopniu przypomina mi pomadkę Kylie Koko K.




















Któraś z Was posiada którąś z nich? Jeśli tak zostawcie swoje opinie w komentarzu ! Może macie jakichś swoich  ulubieńców? Koniecznie napiszcie chętnie wypróbuję coś nowego! 
To już wszystko w dzisiejszym poście. Mam nadzieję, że się podobało. Dziękuję za wszystkie komentarze ;) Zostawiajcie je! To bardzo motywuje. Buziaki :* ~ Rox.
Czytaj dalej »

Wakacje się kończą...

Cześć wszystkim! Jak szybko ten czas leci. Jeszcze niedawno cieszyłam się, że idę po odbiór świadectwa, a już teraz patrzę na nowe książki i zeszyty. Te wakacje jak dla mnie były cudowne. Wakacje w Bułgarii, weekendy w górach i imprezy. Mogłoby to trwać wiecznie! Niestety już za kilka dni będziemy witać szarą rzeczywistość. Serdecznie podziwiam tych, którzy już nie mogą doczekać się nauki. Ja jakoś nie idę tam z wielkim uśmiechem mimo tego, że w tym roku nie będzie samej nauki. Czekają mnie praktyki, ale też niestety pierwsza kwalifikacja do zawodu i to już w styczniu. Z całą pewnością będę tęsknić za tym czasem kiedy wiesz, że nic nie musisz.





Cały czas pracuję nad wyglądem bloga :) Pozdrawiam i wykorzystajcie jak najlepiej te ostatnie dni :) 
Czytaj dalej »