piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych Świąt !

Witam Was moi kochani w kolejnym poście. Dzisiaj wpis będzie zupełnie inny.
Za oknem ani śniegu ani mrozu, a i tak świąteczna atmosfera u mnie zagościła. Od rana masa spraw do załatwienia, gotowanie, sprzątanie, ostatnie zakupy i ubieranie choinki. Po ciężkich dyskusjach w jakim kolorze ma być choinka stoi.



Przed świętami już raczej niczego nie napiszę, może uda mi się coś wstawiać w pierwszy lub drugi dzień świąt, więc chciałam Wam złożyć życzenia. 

Tak więc kochani. Życzę Wam dużo zdrowia, bo to chyba najważniejsze, świąt w gronie najbliższych Wam osób. Żebyście cieszyli się każdą chwilą życia i każdym dniem, bo przecież każdy jest inny i wyjątkowy. Życzę Wam dużo sukcesów w tym co robicie. Róbcie to co sprawia Wam przyjemność. Jak najwięcej chwil, które sprawią, że na Waszych twarzach pojawi się uśmiech. Życzę Wam żebyście osiągali te cele które sobie wyznaczyliście. Żebyście dążyli do spełnienia Waszych marzeń. Uczniom - jak najlepszych wyników w nauce, choć oceny często nie są miarą tego co potraficie i warto o tym pamiętać. 
Pracującym - awansów i podwyżek ! :-) 
Bloggerom - sukcesów w tym co robicie i weny, żeby Wasze blogi i kanały na YT były jak najciekawsze!
Żebyście doświadczali jak najmniej smutków. Żeby było jak najmniej łez chyba, że tych szczęśliwych. Tych życzę Wam jak najwięcej. Dużo szczęścia. 
Po prostu życzę Wam wszystkiego o czym marzycie. Wesołych Świąt Kochani. 


słuchajcie moja obsesja na punkcie świeczek zapachowych rośnie ! Kocham je!




Czytaj dalej »

czwartek, 22 grudnia 2016

BARWA SIARKOWA - krem matujący

Witam Was moi kochani w kolejnym poście. Święta już za kilka dni i każdy biega i załatwia różne sprawy. Nie ukrywam, że ja także. Co za tym idzie mam mało czasu na bloga. Jednak pomiędzy kursem na prawo jazdy, świątecznymi porządkami, gotowaniem, załatwianiem ostatnich spraw w tym roku, znalazłam trochę czasu na napisanie obiecanego posta. Mam nadzieję, że po nowym roku to wszystko się unormuje i będę mogła dodawać posty regularnie. Niedawno także nawiązałam współpracę z portalem Kobiece Porady na który serdecznie Was zapraszam. Możecie tam znaleźć wpisy także innych blogerów, recenzje, pomysły na prezenty (dla spóźnialskich) i inne ciekawe i przydatne posty.
U Was na blogach świąteczna atmosfera a u mnie nadal zaległości. W ostatnim moim poście wspomniałam Wam o kremie, który ostatnio wpadł mi w łapki. Więc postanowiłam podzielić się z Wami moimi odczuciami na jego temat.

Krem o którym mowa to nic innego jak pewnie znana wszystkim Barwa Siarkowa. Prawdę mówiąc wpadłam na niego całkiem przypadkiem. Miałam trochę czasu przed wykładami z prawa i jazdy i postanowiłam wstąpić do drogerii. Moją uwagę przykuł właśnie ten produkt. Wcześniej słyszałam już o nim od blogerek i był wielokrotnie wspominany we vlogach, które oglądam, ale jakoś nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad jego kupnem aż do wtedy. Postanowiłam go kupić a cena jeszcze bardziej mnie zachęciła ponieważ był na przecenie i kosztował niecałe 10 zł. Tak więc wpadł w moje łapki.  Opakowanie wygląda tak jak na zdjęciu. Z tego co widziałam, że jest cała seria łącznie z tonikiem itp. Ja skusiłam się tylko na krem jak na razie.
Muszę Wam powiedzieć, że sama nazwa nie powala i nie zbyt zachęca do zakupu, przynajmniej mnie. Myślałam, że krem będzie miał obrzydliwy zapach. Tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie ponieważ zapach nie jest zły. Jest przyjemny, cytrusowy.




To pierwszy plus jaki zauważyłam po otworzeniu wieczka. Niżej dodaje co napisane jest na opakowaniu. Czyli co robi i jaki powinien dawać efekt a także co zawiera i jak go używać.
Na opakowaniu jest napisane w podpunktach jaki daje efekt, Ja po używaniu tego produktu regularnie przez dwa miesiące chyba mogę powiedzieć już co nieco o tym kremie. 
  • matowa skóra nawet do 14 h - co prawda nie mam problemu ze świeceniem się skóry, ale to prawda, że po paru godzinach już tak skóra zaczyta się tłuścić - szczególnie na czole. Więc byłam bardzo mile zaskoczona już po pierwszym tygodniu stosowania tego kremu, ponieważ problem znacznie się zmniejszył. 
  • cera pozbawiona wykwitów trądzikowych - i słuchacie tu byłam SZCZEGÓLNIE MIŁO zaskoczona, bo po stosowaniu REGULARNEGO tego kremu zauważyłam bardzo znaczną zmianę na plus. Ja od kilku lat walczę z trądzikiem i wiadomo czasami jest go mniej a czasami więcej, ale krem bardzo dobrze radzi sobie z jego zwalczaniem! Po miesiącu stosowania zauważyłam, że jest tego znacznie mniej,a jak już są to po jego użyciu szybciej znikają. -I tu bardzo duży plus.
  • skóra wypielęgnowana i odświeżona - tu mogę powiedzieć, że krem strasznie ściąga więc polecam używanie go w bardzo małych ilościach, bo po nałożeniu na skórę naprawdę to czuć. I jak nie wierzyłam tak teraz wierzę, że to prawda. 
  • załagodzone blizny - ja mam bliznę na łuku brwiowym i nie zauważyłam żadnej zmiany. Blizna ani się nie zmniejszyła ( co oczywiście uważam za niemożliwe) ani nic innego. Tu akurat uważam, że ten podpunkt mogli sobie darować.
  • wyrównany koloryt cery - tak, mogę powiedzieć, że krem naprawdę sprawia, że znikają lekkie zaczerwienienia itp. Tu też daje plus.
Co więcej krem idealnie nadaje się pod makijaż. Następnym jego plusem jest jego wydajność. Nie jest go za wiele a starcza na długo. Używam go dwa miesiące na całą twarz i robię to regularnie i zużyłam tylko pół pudełeczka.

Tak więc serdecznie polecam, ale chcę też powiedzieć, że wszystko to o czym pisałam to moje spostrzeżenia i odczucia. Każdy jest inny i niektóre produkty działają na innych inaczej a nawet wcale, ale warto próbować. Ja na 100% kupię jeszcze jeden, bo według mnie warto. 

Siedzę sobie pod kocykiem z ciepła herbatą pod kocem przy zapachowej świeczce o zapachu pomarańczy i grzanego wina i można powiedzieć, że rozpływam się w tym zapachu. Cały dom aż pachnie. Uwielbiam, bo zapach naprawdę kojarzy się ze świętami. HA ! I do tego zmienia kolor ! Taki bajer! Idealna świeczka na idealny czas. Dziękuję za prezent. 

W wolnym czasie zapraszam na stronę z którą współpracuję------> Kobiece Porady

Po za tym wszystkim bardzo dziękuję za miłe komentarze ! Motywujecie mnie jak najbardziej do dalszego pisania i mam nadzieję, że to się nie zmieni! Dziękuję !
Jeszcze przed świętami na 100% dodam post więc życzenia pojawią się razem z nim. Miłego wieczoru robaczki ! :)
Czytaj dalej »

wtorek, 29 listopada 2016

Trip #1 Białka Tatrzańska - Zakopane - Termy BANIA

Witam Was kochani w kolejnym poście! Dzisiaj nie będzie to żadna recenzja ani haul. Przychodzę do Was z wpisem z mojego wyjazdu w góry!
Jestem osobą, która lubi podróżować i poznawać inne zwyczaje, kultury oraz języki. Zawsze gdy mam okazję gdzieś pojechać to nawet się nie waham! Jeszcze rok temu mogę powiedzieć, że nie przepadałam za górami.Dla mnie było to jedyne miejsce w którym nic się nie działo. Wolałam morze. Mieszkam niezbyt daleko nich więc może dlatego. Mój pogląd na góry zmieniła pewna osoba w moim życiu. Teraz i morze i góry wydają mi się tak samo atrakcyjne. Wracając... w ten weekend wybraliśmy się do Białki Tatrzańskiej. Rok temu bardzo mi się tam spodobało więc postanowiliśmy powtórzyć wyjazd i tym razem. 
Dodatkowego uroku górom dodaje oczywiście zima. Niestety jak rok temu pierwszy raz włożyłam narty tak tym razem śniegu nie było zbyt wiele. Co prawda tylko na stokach, ale i tak bardzo mi się podobało. 
Raz wjechać w ludzi to nie grzech, ale cztery razy to już przesada! Tak, jazda na nartach to dla mnie czarna magia. Zdecydowanie lepiej czuje się w łyżwach. 
Dwa dni spędziliśmy w Białce Tatrzańskiej. Termy oczywiście nie mogły nas ominąć. Uwielbiam pływać. Moje życie od zawsze było związane z wodą, ponieważ przez całe moje dzieciństwo pływałam w klubie pływackim. Oprócz dobrego treningu w monówce dobra jest chwila zabawy w ciepłej wodzie. Na termach spędziliśmy jakieś 4 godziny. Było genialnie! Mogę serdecznie każdemu polecić Termy w Białce ! Są super! 
Jak wyszliśmy było już ciemno, więc wybraliśmy się na długi spacer. Oczywiście nie mogło zabraknąć oscypków z grilla! Jest to coś czego nigdy bym nie zjadła jeszcze jakiś czas temu. Teraz za każdym razem gdy jestem gdzieś w górach ( i nie tylko) - jem na okrągło. 


W niedzielę wybraliśmy się do Zakopanego na Krupówki. Mieliśmy jeszcze w planach Gubałówkę - niestety pogoda popsuła nam plany (ale z całą pewnością nie humory). 


Chodziliśmy, jedliśmy. Aa przy okazji polecam Wam pyszne placki ziemniaczane. Nie wiem jak Wy, ale ja je kocham! W każdym wydaniu i o każdej porze mogę je jeść! 
Potem odwiedziliśmy sklep Wawel. Od razu po wejściu było czuć cudowny zapach czekolady. Muszę przyznać, że trochę zaszaleliśmy! Ale to w końcu czekolada. 




To była naprawdę świetna pamiątka - no właśnie była! :) Mogę Wam tylko powiedzieć, że była pyszna! 
Te budki za nami ze światełkami to te pyszne placki!
Po dłuższych wędrówkach po sklepach i restauracjach wróciliśmy do auta i niestety trzeba było zbierać się do domu. Dawidowi naprawdę udała się niespodzianka na rocznicę. Było wesoło. Na pewno jeszcze to powtórzymy! 
To by było na tyle. Krótki post, ale co tu dużo pisać. Było wspaniale. Póki co niedługo czeka mnie jeszcze wycieczka do Berlina! Na pewno napiszę po powrocie dłuższą relację z tego miejsca ! 
Następny post dodam już niebawem ! Będzie to recenzja pewnego kremu, który ostatnio wpadł mi w łapki. 

Przygotowuję także Q&A ! więc proszę Was o zostawienie w komentarzu jakiegoś pytania :) 


Dziękuje za komentarze! Jesteście wspaniali :) Jak je czytam to od razu mi cieplej :>  Miłego dnia i reszty tygodnia! Do następnego posta !

Jeszcze kilka zdjęć...






Czytaj dalej »

poniedziałek, 14 listopada 2016

"Nie ma nic bardziej bolesnego i destrukcyjnego niż podejrzliwość."- Czyli recenzja filmu DZIEWCZYNA Z POCIĄGU

Cześć Kochani! Przychodzę do Was po dość długiej przerwie. Niestety postów nie udało mi się wstawiać co tydzień, ponieważ natłok obowiązków szkolnych oraz kurs na prawo jazdy, który właśnie zaczęłam robić, zabiera mi wolny czas. Więc chciałam Was przeprosić za niedotrzymanie słowa o cotygodniowych postach. Na całe szczęście jutro zapowiada się jeden z tych luźniejszych dni (WOW wolny dzień od ponad miesiąca super). Tak więc mam dzisiaj dla Was recenzję filmu na który wybrałam się z Dawidem już jakiś czas temu.
Na początku powiem o podstawach i ogólnych informacjach:

Reżyserem filmu jest Tate Taylor, a scenariusz napisała Erin Cressida Wilson. Jest to thriller wyprodukowany w Stanach Zjednoczonych. Premiera ów filmu miała miejsce w Polsce 7 października 2016 r. a 5 października na świecie.

Film opowiada o kobiecie uzależnionej od alkoholu (oczywiście nic nie dzieje się bez powodu-nic więcej nie mogę powiedzieć ponieważ nie chcę mówić szczegółów, bo to nie o to chodzi), która codziennie pokonuje tą samą drogę do pracy pociągiem, obserwuje te same domy i ich mieszkańców. Pewnego dnia mieszkanka jednego z nich znika i kobieta postanawia pomóc w śledztwie.

Zacznijmy od tego, że Dziewczyna z pociągu z całą pewnością nie należy do ''lekkich'' filmów. A idąc za tym fabuła nie jest przereklamowana i przewidywalna. Pierwsze sceny filmu, muzyka oraz ogół pozwala wczuć się w klimat filmu. Już od pierwszych minut wkręciłam się i zaczęłam przeżywać a nie tylko oglądać i czekać na koniec z myślą '' Boże kolejny film o tej samej tematyce''. Więc od samego początku wywarł na mnie pozytywne wrażenie. W filmie jest wiele wątków i trzeba naprawdę się skupić, żeby zrozumieć co do czego dopasować. Przez cały czas oglądałam z zaciekawieniem i skupieniem. Koniec okazał się dla mnie zaskakujący i smutny. A właściwie od pewnego momentu film staje się jeszcze bardziej dramatyczny. Przy ostatnich końcowych scenach siedziałam i błagałam żeby się nie kończył. Nie mogę powiedzieć także, że film nie był drastyczny, bo momentami był, ale to nic. Wszystko na końcu ułożyło się w całość. Film nie zostawiał żadnych pytań co dalej ? Wszystko było jasne.

Tak więc mogę Wam bez żadnych wątpliwości polecić obejrzenie tego thrillera. Naprawdę warto. Jeśli ktoś z Was lubi takie filmy to serdecznie polecam. Moje wrażenie po wyjściu z kina było jak najbardziej pozytywne. Jest to jeden z lepszych filmów jakie oglądałam. Mogę nawet powiedzieć, że jeden z najlepszych. Zastanawiam się nad kupieniem książki, ktoś czytał ?

"Ludzie, z którymi coś nas kiedyś łączyło, nie pozwalają nam odejść i żebyśmy nie wiem, jak bardzo próbowali, nie wyplączemy się z tego, nie uwolnimy. Może po pewnym czasie przestajemy po prostu próbować."

Bardzo dziękuję za Wasze komentarze! Nie ma nic bardziej motywującego ! :)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 24 października 2016

Idealny kok w niecałe pięć minut !

Hej wszystkim ! Przychodzę do Was po dość długiej przerwie z postem na temat pewnej rzeczy. Kupiłam ją zupełnie przypadkowo i jestem zachwycona! Mowa tutaj o wypełniaczu zapinanym. Wygląda tak :


Do tej pory używałam wypełniaczy tych zwykłych. Niestety po długim użytkowaniu mojego poprzednika musiałam zakupić nowy, ponieważ stary był już w bardzo złym stanie przez wsuwki. Będąc w Netto -zauważyłam właśnie wypełniacze zapinane. Szczerze mówiąc pierwszy raz zetknęłam się z takim typem, ale postanowiłam spróbować. W pudełku były dwie sztuki (pudełko kosztowało ok. 10 zł) więc nie jest to dużo, ponieważ za poprzedni, zwykły wydałam znacznie więcej. Bodajże około 30 zł. Więc jest znaczna różnica a zwłaszcza, że w zestawie były dwie sztuki. W domu wypróbowałam wypełniacz i efekt okazał się świetny! Zwłaszcza, że idealnego koka zrobiłam w bardzo szybkim czasie- zajęło mi to około 5 minut ? Może nawet mniej. Gdzie ze zwykłym wypełniaczem męczyłam się znacznie dłużej.
  Sposób jest bardzo prosty. Wystarczy, że zepniemy nasze włosy w kitkę i od końcówek zaczniemy zwijać włosy po wypełniaczu. Na koniec wystarczy zapiąć wypełniacz i rozprowadzić włosy tak, żeby nie było widać gumki. W przypadku gdy włosy nie bardzo są nam posłuszne, możemy pomóc sobie wsuwką. Niestety z powodu, że robię ten post w przerwie od nauki, nie zdążyłam zrobić zdjęcia efektu końcowego. ( Turystyka mnie kiedyś wykończy!).
Także bardzo polecam zapinane wypełniacze. Jak na mój gust są o wiele lepsze, prostsze no i możecie oszczędzić trochę więcej czasu. Szczególnie rano kiedy zbieracie się do szkoły, pracy. Ja osobiście jestem strasznym leniem i lubię sobie pospać więc dla mnie kok w 5 minut to 30 minut dłuższego spania.

Post dość krótki, ale szczerze mówiąc spontaniczny. Postanowiłam, że posty najczęściej będą się pojawiać na moim blogu co sobotę/niedzielę. Ponieważ, chcę pisać tutaj regularnie, ale w tygodniu po prostu nie pozwala mi na to czas. Chyba, że znajdzie się jakiś wyjątkowy dzień wolny od tego całego zamieszania. Oczywiście nie zapominam o Was i o Waszych blogach. Swoją drogą dziękuje bardzo za ostanie komentarze -  bardzo mnie to motywuje :) Trzymajcie się ciepło i do następnego posta.
Czytaj dalej »